wtorek, 26 kwietnia 2016

Flashmob. Jak przenieśliśmy nagle 1612 osób do Kany Galilejskiej

W orbicie artystycznych działań krąży powiedzenie "Teatr nie jest przestrzenią bezpieczną". Autora nie udało mi się nigdzie namierzyć, a szkoda, bo słowa te trafiają w punkt mojego myślenia o twórczych zmaganiach.

Wyjaśnienie wydaje się początkowo zagmatwane. Choć odrzucam sztukę na wskroś pragmatyczną, to jej drugie przeciwieństwo - sztuka dla sztuki - też nie oddaje moich poglądów. Twórca wyraża siebie, ale piękno sztuki olśniewa dopiero w momencie spotkania z odbiorcą. To on uzupełnia, mówiąc Ingardenowskim językiem, białe plamy w dziele estetycznym, nadaje dziełu pełni.

Teatr nie jest przestrzenią bezpieczną, bo spotykasz się tu z prawdą o sobie. Coś może potwierdzić Twoje myślenie, coś może mu zaprzeczyć, coś może wydobyć z głębi Twojego jestestwa to, co próbujesz ukryć.

Trochę tak jak w Mrocznej Puszczy, którą przemierzał Hobbit z towarzyszami:

Bo w tym miejscu się prawda
O dnie serca wyzwala.
Bo w ciemnościach się prawdzie
Wyjść na światło pozwala.

Nie zafundowaliśmy przestrzeni bezpiecznej również widzom naszego ostatniego występu. Kilkanaście minut przed Mszą w kościele coś się zaczęło dziać. Z ławek wyszła spora grupa osób i zaczęła się witać. Nagle wszyscy stali się uczestnikami wesela w Kanie Galilejskiej. 
Więcej szkoda opowiadać. Zapraszam na nasze wykonanie "Kany Galilejskiej" z oratorium "Siedem Pieśni Marii" Zbigniewa Książka i Bartłomieja Gliniaka.
A że akurat było liczenie wiernych, stąd wiemy dokładnie, że na weselu pojawiło się 1612 gości.


sobota, 13 czerwca 2015

O przodkach pampersów słów kilka... Praca konkursowa

Próba zebrania w całość własnych słownych tworów zaowocowała przypomnieniem sobie dawnego tekstu, napisanego na konkurs organizowany przez Szyb Wilson. Temat - wspomnienie związane z przedmiotem z czasów PRL-u. Bardzo ograniczona liczba znaków, stąd i tekst krótki. Otrzymał on I wyróżnienie. Zatem wracając do przeszłości:

O przodkach Pampersów słów kilka…

Zwyczaje rodem z Ameryki zachęcają, by pojawienie się nowego potomka uczcić odpowiednim wystrojem domu – zabawkami, balonikami, radosnymi napisami…
W latach 80., które były czasem mojego dzieciństwa, taka wystawa miała o wiele bardziej publiczny charakter. O pojawieniu się kolejnego członka rodu informował balkon pokryty nieustannie bielą suszących się tetrowych pieluch. Pierwszy rok życia mojego brata kojarzy mi się z wszechogarniającym białym kolorem. Pieluchy czekające na pranie, pieluchy suszące się, czekające na prasowanie, wyprasowane i w końcu – królowa chwili – spoczywająca na pupie malucha.
I tyle? O nie, te mleczne płachty materiału towarzyszyły mi w życiu o wiele dłużej niż podczas osobistych spotkań ze mną w postaci niemowlęcia i z moim bratem. Kiedy mój brat pożegnał się z nimi, bo nadszedł czas, gdy „schodami na strych odejdą z ołowiu żołnierze”, miałam wtedy 8 lat. Kilka lat później zamarzyło mi się coś innego do ubrania niż dżinsopodobne spodnie. Ale w sklepach pustki. Nie licząc plotek w rodzaju informacji, że do sklepu rzucili bluzki z wizerunkiem Isaury (na szczęście nie stałam zbyt długo w tej kolejce).
„Radosny to dzień wspaniały to dzień wracają z ołowiu żołnierze ze strychu znów w dół”. Taaak. Wystarczyło kilka pieluch i mogłam wkrótce paradować w białej spódniczce, w dodatku kręcącej się! Jakby tego szczęścia było mało, okazało się, że pieluchy chętnie chwytają barwnik do tkanin. Spódnica mogła zmienić kolor. Wprawdzie oznaczało to konieczność prania jej odtąd osobno i unikania romantycznego tańczenia w deszczu (niebieskich nóg nie można było zrzucić na nietypowe solarium, bo nie znaliśmy nawet takiego pojęcia), ale co tam! Najważniejsze, że miałam „nową” spódniczkę. 
Dziś, gdy rozmawiamy o „trzecim życiu kurczaka”, warto wiedzieć, że wyprzedziły go tetrowe pieluchy, one też mają niejedno życie za sobą.

Strona konkursowa: Szyb Wilson

sobota, 2 maja 2015

"Sztuka jest w nas" - trochę teatr uliczny, trochę flashmob



Zanim zrobię sobie baaardzo długi odpoczynek od słowa flashmob (organizacja trzech w ciągu miesiąca zbliża mnie do pracownika na taśmie... flashmobowej), wklejam film z fragmentami drugiego z kolei.
Pierwsza część filmu to wędrówka artystów teatru ulicznego przez nasze miasto, gdy dotarli do MOK-u przygotowaliśmy niespodziankę dla uczestników spotkania. W ciągu trzech kilku minut musieli wykonać trzy zadania, których finałem było zawieszenie wysoko zamalowanego napisu "Sztuka jest w nas" oraz odtańczenie układu. Próba pokazania, że każdy zawsze i wszędzie może obudzić w sobie twórcę.

W działaniach wzięli ze mną udział członkowie grup teatralnych Art.Buzz i Czilli z Miejskiego Ośrodka Kultury w Żorach oraz grupy teatralnej z Zespołu Szkół nr 2 im. ks. prof. J. Tischnera.

środa, 29 kwietnia 2015

Flashmob "Błogosławieni miłosierni" - Hymn ŚDM Kraków 2016 live / Hymn of WYD Krakow



Pełni energii, zdolni, młodsi i trochę starsi, przygotowani przez świetnych dyrygentów. I oto efekty: flashmob "Błogosławieni miłosierni", wyśpiewany w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, 12 kwietnia, o godz. 10.55, w parafii św. Stanisława w Żorach.
Dodam to, czego nie widać - niesamowite wrażenie, jakie robiło wstawanie kolejnych osób i dołączanie do grona śpiewających, plus widok ludzi, którzy zaczęli śpiewać refren z chórami.
I chociaż przeciwności stawały na drodze, warto było wspólnie doprowadzić to dzieło do samego końca.

niedziela, 22 lutego 2015

"Blokersi" - spektakl profilaktyczny dla gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych, scenariusz

"Blokersi" to świat osiedlowej ławki. Trzech kumpli, dla których świat się tu zaczyna i kończy. Są przekonani, że ich spojrzenie to wyraz życiowej mądrości. Świat ci nic nie da, musisz sam na siłę brać to, czego chcesz.

Scenografię świadomie tworzyłam oszczędnie. Dwie ławki, a w tle szary papier, symbolizujący blok, po którym w jednej ze scen bohaterowie piszą sprayem.

Ze świata na ławce jednemu z bohaterów udaje się uciec. Gdy stawia sobie pytania, co dalej, nie otrzymuje od znajomych sensownej odpowiedzi - zaczyna rozumieć, że jeśli nie ucieknie, spędzi przed blokiem całe życie. Decyduje się zawalczyć o siebie i miłość swojej byłej dziewczyny.

Wojtek
Stary, o co chodzi? Co cię gryzie?

Piotrek
Wczoraj nie miałeś takich problemów.

Tomek
Ale zaczynam trzeźwieć. Co ja będę robił jutro?

Wojtek
Siedział tu.

Tomek
A potem?

Piotrek
Siedział tu.

Ostatnia scena nawiązuje do pierwszej. Tomek opowiada Monice o swoim marzeniu - fotografowaniu. Na koniec dostaje od niej aparat z zachętą: Zrób pierwsze zdjęcie. Temu światu, który możemy zmienić. Tomek robił je naprawdę.

Mam do dziś kilka fotografii z tego momentu. Pełne sale ludzi wpatrzonych w obiektyw. Mam nadzieję,  że coś w nich zmieniliśmy.

Scenariusz "Blokersów" jest do nabycia tutaj.




poniedziałek, 9 lutego 2015

Przedstawienie o życiu Franciszka z Asyżu - scenariusz

Z dużym opóźnieniem dodaję link do scenariusza przedstawienia o świętym Franciszku z Asyżu.Można go nabyć tutaj.

Dlaczego Franciszek? Bo taką postać wybrały osoby występujące w nieformalnej grupie parafialnej, wraz z którą co jakiś czas wystawiam przedstawienia. Na początku miałam przed oczami rozmowy ze zwierzętami, fruwające wokół ptaki i Franciszka, uśmiechającego się od rana do wieczora.
Z tego wszystkiego w scenariuszu znalazł się tylko uśmiech Franciszka - i to też nie od rana do wieczora. Asyski święty po prostu mnie zainteresował. W każdej chwili życia szedł na całość, czy to w zabawie, czy w miłości do Boga. Aż do momentu, gdy zorientował się, że to jego "na całość", a nie Boże. Zmuszony do ponownego napisania swojej reguły (niezaakceptowanej w pierwotnej wersji przez Rzym), wykazał się wielką pokorą.
Gdyby ktoś zamierzał pokazać Francesco na scenie - polecam Skenowy scenariusz. Idzie on w stronę widowiska. Gdy za drugim występem dodaliśmy muzyków grających na żywo oraz tancerzy, na scenie pojawiło się łącznie ponad 50 osób. Ale, oczywiście, można wystawić ten spektakl z o wiele mniejszą grupą.





wtorek, 6 stycznia 2015

Zaproszenie na spektakl muzyczny "Franciszek" do Jastrzębia Zdroju. 11 stycznia 2015



Jako że już za kilka dni wystawiamy ponownie spektakl muzyczny "Franciszek" według mojego scenariusza - dodaję zwiastun (jedna z piosenek ze spektaklu plus fragmenty walki dobra i zła).
I zapraszam wszystkich, którym w najbliższą niedzielę po drodze do Jastrzębia-Zdroju.
Wraz z grupą wspaniałych 60 (głównie) amatorów wystąpimy w Hali Widowiskowo-Sportowej, w której na co dzień można zobaczyć piłkę odbijaną przez graczy Jastrzębskiego Węgla.
Zamiast piłki proponujemy słowo, muzykę i ruch w opowieści o człowieku, który żył pełnią. Spróbowaliśmy odkurzyć go trochę spod słodkich legend.

Na scenie aktorzy, śpiewający, muzycy i tancerze. Zapraszamy serdecznie. Wstęp wolny.